Co najmniej kilkadziesiąt osób padło ofiarą oszustów, którzy w internecie oferowali samochody z zagranicy. Sprawcy inkasowali kilkutysięczne zaliczki, ale zamówionych samochodów nie sprowadzali.
W czwartek śląscy policjanci zatrzymali dwóch członków tej grupy.
Gang publikował na portalach z ogłoszeniami motoryzacyjnymi oferty sprowadzenia aut z Niemiec i innych krajów europejskich. Ogłoszenia były opatrzone zdjęciami samochodów, które sprawcy ściągali z internetu.
Dla nadania swym działaniom pozorów legalności, zarejestrowali wcześniej firmę, założyli konto bankowe i wynajęli w Oświęcimiu pomieszczenie na biuro.
W ciągu zaledwie trzech tygodni oszukanych zostało co najmniej 27 osób, które wpłaciły pieniądze na konto grupy. Liczba poszkodowanych może się jednak jeszcze zwiększyć.
Brytyjska policja nadużywa przepisów antyterrorystycznych wobec osób fotografujących zabytki, duże centra handlowe, a nawet sklep sprzedający na wynos frytki - donosi The Independent.
Amatorscy i zawodowi fotografowie skarżą się, że policja traktuje ich jako potencjalnych terrorystów dokonujących rozpoznania terenu przed domniemanym zamachem.
Brytyjskie media pisały ostatnio o przypadkach zatrzymania fotoreportera BBC w trakcie fotografowania katedry św. Pawła i amatorskiego fotografa z Brighton, który w drodze do pracy robił zdjęcia ulicznej iluminacji.
Prawo zatrzymania i przeszukania każdego bez podania przyczyn daje brytyjskiej policji art. 44 ustawy antyterrorystycznej, jeśli dana osoba znajdzie się na terenie objętym policyjną akcją prewencyjną.
Kambodżańska policja zarekwirowała dwie tony żywych węży i żółwi i aresztowała dwóch mężczyzn, którzy drogą wodną próbowali przemycić to pełzające cargo z Kambodży do Wietnamu.
Aresztowano dwóch Kambodżan w wieku 17 i 20 lat, którzy przewozili łodzią węże, głównie pytony, o łącznej wadze 1655 kg, i 263 żółwie ważące 317 kg.
Przechwycone zwierzęta zostały wypuszczone na wolność.
Wietnam jest często wykorzystywany jako kraj tranzytowy do przemytu dzikich zwierząt z krajów Azji Południowo-Wschodniej do Chin, gdzie stają się one egzotycznymi zwierzętami domowymi lub zostają zjedzone.
Przyczyną największej takiej akcji w historii amerykańskiej marki maja być wadliwe tempomaty.
Istnieje podejrzenie, że są one odpowiedzialne za pożary silników w minivanach Windstar wyprodukowanych w latach 1995-2003.
Wezwanych do serwisów ma zostać około 1,1 mln pojazdów. Ford nie podaje przewidywanych kosztów przedsięwzięcia.
Akcja Forda jest drugą tego typu akcją w USA w ciągu ostatnich tygodni. Pod koniec września Toyota wezwała do warsztatów 3,8 mln aut. Powodem były wadliwe dywaniki, które mogły blokować pedał gazu.